<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Nieoczekiwane spotkanie> 
<author_1=M.> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=02> 
<date=1953-02-01> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
 Nie dam rady biega po pracy po zakupy, wystawa w ogonkach.
A teraz nagle spotykam j tu, w fabryce, regulujc dwigni ruch jakiej bardzo zoonej maszyny do pocieniania drutu!
Siadamy na dwch zwojach i zaczyna si rozmowa. Widocznie i ona pamitaa t nasz poprzedni rozmow w parku, bo od razu przystpia jakby do jej dalszego cigu.
 Wtedy to byo niemoliwe dla mnie, eby pj do pracy, a teraz jest moliwe.
 Dlaczego teraz tak, a przedtem nie?
 Przecie wie pani, e wiele si zmienio od tego czasu. Przede wszystkim: ustalone ceny, po drugie: nie traci si ju tyle czasu na zakupy. Jednym sowem zmieniy si warunki ycia i prowadzenia gospodarstwa. Zyskaam czas, ktrego zawsze miaam za mao.
Zaczam myle, czy to moliwe, ebym przy trojgu dzieciach posza do pracy. Opaty za utrzymanie dzieci w obkach i przedszkolach pozostay bez zmian. Wic mj zarobek i wyrwnanie bdzie, mona powiedzie, czystym zyskiem, jeeli chodzi o utrzymanie dzieci. Czy jednak dam sobie rad? Poszam do sklepu raz i drugi, w 15 minut zaatwiam sprawunki. W tych warunkach prowadzenie gospodarstwa nie zabierze mi nawet maej czci tego czasu, co w cigu ubiegego roku.
Kiedy m wrci z pracy byam ju zdecydowana.
 M si na pewno ucieszy?
Moja rozmwczyni mieje si:
 Mwi mi to samo, co ja pani p roku temu. Powiedziaam mu wtedy po prostu, e si na tym nie zna, e nie wie jaki to przewrt dla gospodyni te stae ceny na wszystko, dostatek towarw w sklepach. Nie prosiam go o pomoc  po trzech dniach staam ju tu, przy maszynie. W znalezieniu pracy nie m potrzebny, a Urzd Zatrudnienia  miejemy si obie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 